Byłam zdezorientowana, nie wiedziałam gdzie jestem i po co tu jestem.
- Och..!! Już jesteś przepraszam ale miałam ważną sprawę - powiedziała rudo włosa dziewczyna zeskakując ze schodów, podała mi rękę i uśmiechnęła się szeroko - Jestem Rose a ty..?
- Nicki - powiedziałam cicho ściskając jej dłoń dziewczyna uśmiechnęła się i poklepała mnie po ramieniu.
- Pewnie jesteś głodna..? - zapytała ciągnąc mnie zapewne w stronę kuchni, nie myliłam się po chwili staliśmy w wielkiej kuchni w której wszystko było czarne albo białe.
- Wystarczy mi to - powiedziałam i sięgnęłam po jabłko leżące na stole dziewczyna wzruszyła ramionami i wyszła a ja poszłam za nią. Dom był piękny i gustownie urządzony, na ścianach wisiały obrazy przedstawiające anioły diabły demony ale były piękne. Rose wprowadziła mnie do pokoju na końcu korytarza, był piękny ale za bardzo dziewczęcy tapeta ze wzorem kwitów wiśni, ogromna biała szafa i duże łóżko z baldachimem.
- Jak ci się podoba ? - zapytała popychając mnie lekko w stronę łóżka.
- Jest piękny - powiedziałam a dziewczyna się uśmiechnęła.
- W szafie jest trochę starych ubrań mojej siostry powinny być na ciebie dobre - powiedziała i wyszła.
Położyłam się na łóżku i przyłożyłam poduszkę do twarzy. Co to wszystko ma niby znaczyć..?? Jakiś chłopak zrzuca mnie z budynku a ja ląduje jakbym skoczyła z krawężnika, biegnę z wampirzą szybkością znajduję się w jakimś domu z nie wiadomo z kim..!! Co ja takiego zrobiłam i czym sobie tym zawiniłam..??
Zła zrzuciłam z siebie ubrania i przykryłam się kołdrą nie wiem nawet kiedy zasnęłam.
Znów znalazłam się w jaskini tylko tym razem nie było ognia jedynym światłem były pochodnie płonące niebieskim ogniem. Potarłam ramiona w jaskini było przeraźliwie zimno rozejrzałam się dookoła nie było nikogo, czułam strach coś w tej ciszy było przerażającego a ja nie wiedziałam co.
Usłyszałam jakiś dźwięk gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam złote oczy przyglądające się z uwagą czegoś za mną czego ja nie widziałam, w tych ochach było coś paraliżującego nie mogłam się ruszyć podążyłam za spojrzeniem złotych oczu za mną stał chłopak na oko osiemnastoletni jego oczy były przeraźliwie niebieskie aż nie naturalnie, w ręce trzymał miecz z diabelskiego metalu.
- Widzę że masz do mnie sprawę Nicolasie - wysyczały złote oczy a mówiąc mam na myśli prawdziwe syczenie jak u węża.
- Kantrusie dobrze wiedziałeś że przyjdę..!! - powiedział chłopak obracając miecz w ręce, zaczęłam silnie wpatrywać się w ciemność żeby dostrzec jaki kol wiek kształt i dostrzegłam, nie mogłam w to uwierzyć złote oczy należały do smoka widziałam zarys jego skrzydeł, ogona i ogromnego cielska.
- Rzeczywiście ale myślę że nie potrzebnie tracisz czas - powiedział smok, czułam niepokój nikt mi nigdy nie wspominał o smokach ale słyszałam jak ktoś mówi że wyrocznie mają smocze spojrzenie teraz to zrozumiałam.
- Ja tak nie sądzę bo albo dasz mi to albo zapłacisz życiem za marne służenie..- powiedział tracąc cierpliwość Nicolas.
- Nie masz na co liczyć i masz naprawdę odwagę żeby negocjować ze smokiem - powiedział smok a z jego nozdrzy uniósł się dym.
- Proszę cię smoki przez przestrzeń lat zostały marnymi stworzeniami wykorzystującymi naiwność ludzi by oddawali im swoje skarby - powiedział wskazując na kupkę złota leżącą obok smoka, trochę głupio się czułam obserwując tą rozmowę ale mój umysł chciał żebym to zobaczyła tylko nie byłam pewna co..?
- Nicolasie przelewasz czarę mojej cierpliwości - warkną smok powoli wstając - Powiedz mi po co ci święte ostrze.? Zapewne Victoria ma ochotę pozabijać jeszcze trochę nadprzyrodzonych istot i zdobyć z tym mieczem niebo czyż nie.. ?
- Nie pracuje dla Victorii i nigdy nie będę po prostu chciałbym wszystkie żałosne śmiertelniczki i ohydnych śmiertelników zmieść z powierzchni ziemi - powiedział nonszalancko opierając się o ścianę jaskini.
- Po co znów chcesz tępić rasę ludzką..? - zapytał znudzony smok, czekajcie on powiedział znowu..?
- Ludzie nie cieszą się już z życia i myślą że wszystko im wolno a i są tak pospolici że szkoda słów - powiedział ale w jego głosie dało się słychać po wątpienie - Możesz się streszczać..?
- Nicolasie nigdy nie dostaniesz miecza ani nikt inny a nie zabijesz mnie bo wiesz że chroni mnie jego magia ostatnie słowo wypowiedziane i zniknij koszmarze - powiedział smok i znów rozpłyną się w ciemności.
- Kantrusie to jeszcze nie koniec..!! - krzyknął uderzając pięściami o ścianę - To ostrze mogło zabić wybraną..!! Victoria przestała by się panoszyć..!!
O dziwo chłopak przyklęknął na ziemi i po chwili z jego pleców wynurzyły się dwa ogromne czarne skrzydła,
był taki cudowny ale i przerażający, nagle do sali wbiegła kobieta w pelerynie a on jednym ruchem odciął jej głowę.
- Może nie wszystko stracone..- powiedział i wyleciał z jaskini, popatrzyłam na ciało kobiety choć to była dziewczyna która miała 15 lat, ten chłopak był bezwzględnym mordercą czy to miałam zobaczyć..?
- Nie Nicol miałaś zobaczyć mnie bo chcę z tobą porozmawiać - powiedział znów pojawiając się smok, zdziwiłam się bo znał moje imię i wiedział że tu jestem.
- To sen nie mogłeś mnie widzieć on nie widział - szepnęłam miałam właśnie przed sobą najbardziej magiczną i niebezpieczną istotę.
- Nicol nic nie jest tylko snem - powiedział - Ale ja jestem potężną istotą i chciałem żebyś tu była.
- Po co..? Co się dzieje jestem śmiertelniczką ten świat dla mnie nie powinien istnieć - wyrzucałam z siebie słowa jak armata za bardzo ich nie przemyśliwając.
- Nie jesteś śmiertelniczką a ten świat jest jak najbardziej dla ciebie - szepnął smok kierując na mnie swoje hipnotyzujące spojrzenie - Chciałem cię zobaczyć i powiedzieć że jesteś jedną z najpotężniejszych istot ludzkich i pamiętaj że sny to nie tylko sny..
Otworzyłam oczy moje serce biło jak szalone a głowa strasznie bolała, do pokoju wpadały promienie słońca a na dole słychać było głos Rose. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy cicho ją rozsuwając moim oczom ukazały się piękne i drogie ubrania które totalnie nie były w moim stylu, gdy usłyszałam kroki na schodach wzięłam rurki bokserkę i koszulę w kratę i schowałam się do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro przeraziłam się moja twarz była brudna a palce miały sparzoną skórę na czubkach, dałam je pod zimną wodę i się ubrałam gdy skończyłam zawinęłam wokół palców papier i wyszłam z łazienki.
- Co tu do cholery się dzieje..!!!?? - zapytałam Rose która siedziała na moim łóżku a dziewczyna westchnęła.
- Nie jesteś zwykłą śmiertelniczką Nicki - powiedziała dziewczyna ledwie słyszalnym szeptem - Jesteś Nieskończenie wybraną czyli istota która ma w sobie moc czarodzieje, krew wampira, geny diabła i anioła, a także życie wilka i wiele innych.
- Czyli jestem magicznym mutantem..? - zapytałam a ona się słabo uśmiechnęła.
- Jesteś tak jakby Nocnym Łowcą tylko 100 razy potężniejszym, a Nocni Łowcy to istoty pilnujące pokoju w podziemiu i nadziemiu ale także na ziemi.- dziewczyna wydawała się podenerwowana ale nie interesowało mnie to moje życie obróciło się o 180 stopni.
- Dlaczego dopiero teraz..- zapytałam szeptem ręce zaczęły mi drżeć a palce nie miłosiernie piec.
- Pełna moc ujawnia się w wieku 17 lat - powiedziała a ja zacisnęłam dłonie w pięści.
- Kim jest Victoria.? - zapytałam przypominając sobie imię dziewczyny z moich dwóch nie snów.
- Victoria jest właśnie Nieskończenie Wybraną która niszczy nasz świat i chce zniszczyć cały świat - szepnęła Rose a ja zamarłam ta dziewczyna była tym kim jestem ja ale ona potrafiła korzystać ze swoich mocy. - To cud bo jesteście nimi obie a jedna jest po stronie zła a ty jesteś po stronie dobra..? Dlatego cię tu sprowadziliśmy chcemy żebyś z nami walczyła przeciwko Victorii.
- Ja nie umiem..- jęknełam siadając pod ścianą a Rose do mnie podeszła.
- Dlatego jestem tu ja i on - powiedziała wskazując na drzwi w które wszedł Luke , skrzywiłam się
Tylko nie on...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz