czwartek, 6 marca 2014

Infinity cz.4

- Błagam tylko nie on - jęknęłam chowając w twarz w dłoniach.
- Też się cieszę że cię widzę - powiedział szczerząc się do mnie Luke, miałam ochotę zedrzeć mu ten uśmiech z twarzy.- Maleńka czym szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy.
Szybko wstałam i zatarłam ręce.
- To co robimy.? - zapytałam a Rose się szeroko uśmiechnęła, nie chciałam im pomóc chciałam uwolnić się od tego chorego wampira.
- Więc Victoria jest nieśmiertelna i nie do zabicia - powiedziała Rose a Luke  położył się na moim łóżku i mi się przyglądał trudno było mi się skupić, czułam na sobie jego zielone oczy.
- A święte ostrze może ją zabić tak powiedział Ni - zaczęłam ale szybko ugryzłam się w język, oni nie mówią mi wszystkiego dla tego ja też nie muszę, ale Rose patrzyła na mnie uważnie a Luke  rozchylił wargi.
- Rose skąd ona wie..? - zapytał totalnie mnie ignorując popatrzyłam na Rose ale ona również mnie zignorowała i całą swoją uwagę skupiła na Luku.
- Nie wiem musimy się dowiedzieć - powiedziała Rose a ja się wściekłam co oni sobie myślą że mogą mnie  sobie ignorować..??
- A może się jej po prostu zapytacie..!! - warknęłam do nich a oni popatrzyli na mnie zdziwieni.
- Ty nas słyszysz..?? - zapytał z po wątpieniem chłopak.
- Nie jestem głucha - powiedziałam odwracając się do nich plecami, popatrzyłam na swoje palce z o puszków schodziła skóra, strasznie piekły zaczęłam delikatnie je pocierać papierem.
- Na tą rozmowę powinnaś bo rozmawialiśmy telepatycznie - szepnęła Rose a ja odwróciłam się i popatrzyłam na nią z uwagą nie kłamała i była równie zdziwiona co ja.
- Rose wiesz że Anioły mają te swoje moce i ona też je ma więc się nie dziw..!! - powiedział Luke wywracając oczami - Wróćmy do sprawy skąd wiesz o mieczu..?
- Słyszałam jak ktoś o tym mówił - skłamałam bez mrugnięcia okiem choć tego nienawidziłam,  Luke przypatrywał mi się zmrużonymi oczami a ja się uśmiechnęłam.
- No więc ostrze może zabić Victorię ale ono jest w nadziemiu i musimy tam się dostać ale pierwszy tydzień Luke  nauczy cię trochę sztuk walki a ja wszystko przygotuję - powiedziała po chwili podeszła do mnie i mnie przytuliła, nie byłam gotowa na taki obrót spraw więc delikatnie ją od siebie odsunęłam a on  się zaśmiał. Dziewczyna wzruszyła ramionami i wyszła a ja zostałam sam na sam w pokoju z nim , zaczęłam się denerwować moje spojrzenie powędrowało na czubki moich butów które wydawały się teraz ciekawsze od niego.
- Nie będziemy tu tak siedzieć, musimy trenować ale pewnie jesteś głodna - powiedział po czym złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do kuchni gdzie czekały na mnie pysznie wyglądające naleśniki, szybko usiadłam i zabrałam się do jedzenia. Gdy mój żołądek był już pełen  Luke  kazał mi iść za nim ale przed wyjściem z kuchni wzięłam szybko  butelkę wody stojąca na blacie i poszłam za nim, szliśmy długimi ciemnymi schodami prowadzącymi zapewne do piwnicy w pewnej chwili się wystraszyłam ponieważ ten wampir jest chory psychicznie więc może chce mnie zamknąć w jakimś lochu albo czymś.  Ale gdy weszliśmy do ogromnej sali treningowej moje obawy zniknęły, byłam zafascynowana całym sprzętem nad moją głową unosiły się rożne liny sieci mostki i tym podobne  a otaczały mnie przeróżne bronie, pamiętam jak pewien wilkołak zabrał mnie do sali treningowej była fajna ale ta jest wiele lepsza.
- Zaczniemy od ćwiczeń w powietrzu bo masz w tym wprawę - powiedział ironicznie a ja zmierzyłam go wzrokiem, ale pokiwałam głową najlepiej zacząć od czegoś czego najbardziej się boimy. Chłopak złapał mnie za nadgarstek i skoczył do góry ciągnąc mnie za sobą po chwili staliśmy na drewnianym mostku który delikatnie się kołysał. Odruchowo złapałam Luka za koszulkę ale skarciłam się za to w myślach, muszę być silna żeby w końcu skopać mu tyłek a on  uśmiechnął się idiotycznie i skoczył na ziemię.
- Jakieś liny albo coś żebym nie spadła..? - zapytałam ale w odpowiedzi usłyszałam jego śmiech.
- Pamiętasz że ciebie nie da się zabić..? - zapytał arogancko a ja zacisnęłam dłonie w pięści.
- Ale to nie chroni mnie od złamania sobie kręgosłupa - wycedziłam przez zęby i zrobiłam kilka małych kroczków most zaczął się niebezpiecznie kiwać.
- Spadaj na 4 jak kot - powiedział a ja prychnęłam -  Musisz nauczyć się stąpać delikatnie, masz trochę krwi wampira więc powinno być to łatwe skup myśli na tym że chodzisz po powietrzu rozumiesz..?
Pokiwałam głową i odetchnęłam głęboko, wszystkie swoje myśli skupiłam na tym że moje stopy nie odpowiadają grawitacji że jestem lekka jak piórko. Ale nie czułam różnicy z każdym moim krokiem most zaczął się coraz mocniej kołysać a mój lęk wysokości nie pomagał mi z przejściem ale na reszcie przeszłam i okazało się że przed sobą mam jeszcze gorsze wyzwanie, popatrzyłam błagalnie na Luka a on tylko kiwną głową na znak żebym szła dalej. Wzięłam głęboki oddech i rozłożyłam ręce skupiłam się na tym że nie mam grawitacji i  postawiłam pierwszy krok na cienkiej linie i udało mi się nie spaść uznałam to za dobry omen i zrobiłam kolejny, niestety myliłam się z drugim krokiem poleciałam w bok.
Wydałam z siebie zduszony jęk gdy uderzyłam plecami o podłogę, w tle usłyszałam tylko śmiech Luka , po dłuższej chwili jego ręce objęły mnie w tali i postawiły na ziemi.
- Co jest trudnego w zrozumieniu że masz spadać na 4 łapy nie litery - powiedział poważnie ale widząc moją minę roześmiał się - Dobra może teraz trochę sztuk walki..

Sztuki walki nie były niczym przyjemnym, choć nauczyłam się paru dobrych ciosów i zdołałam powalić Luka  na podłogę, reszta treningu była katorgą musiałam znów wrócić na górę co zawsze kończyło się upadkiem i moim bolesnym jękiem, później szanowny wampir zdecydował się ulitować i poprawić moje umiejętności kłucia wszystkiego sztyletem co on nazwał zadawaniem ciosów. Gdy skończyliśmy byłam wykończona opadłam na materace i zamknęłam oczy po chwili obok mnie wylądował Luke.
- Zmęczona..? - zapytał ironicznie a ja tylko walnęłam go lekko ręką .
- Dlaczego chcesz nam pomóc..? - zapytał a ja otworzyłam jedno oko i popatrzyłam na niego.
- Bo może w końcu się od ciebie uwolnię - szepnęłam i ponownie zamknęłam oczy.
- Powiedziałaś że nie znasz swoich rodziców dlaczego zapytał - cicho, nie odpowiadałam szukałam w jego głosie kpiny, żartu lub arogancji ale nic takiego nie znalazłam więc z westchnieniem usiadłam i popatrzyłam na niego, on przyglądał mi się uważnie.
- Wychowana zostałam w domu dziecka, nikt nic nie wie o moich rodzicach ja po prostu znalazłam się w biurze dyrektorki - powiedziałam a on pokiwał głową.
- Ale masz własne mieszkanie ale nie jesteś pełnoletnia - powiedział a ja się uśmiechnęłam.
- W moje 16 urodziny Dyrektorka powiedziała że jest gdzieś na mnie zapisane mieszkanie i w dodatku opłacane - powiedziałam i wstałam przeciągając się. Luke chciał coś powiedzieć ale usłyszeliśmy głośny wrzask Rose, popatrzyliśmy po sobie i zerwaliśmy się biegiem byłam bliżej wyjścia więc szybciej znalazłam się w kuchni.
I tak oto stałam oko w oko z nieprzewidywalnym zabójcą Nicolasem o nienaturalnie niebieskich tęczówkach.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz