sobota, 8 marca 2014

Infinity cz.5

Byłam przerażona stałam przed bezwzględnym mordercą, który zabił dziewczynę tylko dlatego że weszła do jaskini nie w odpowiednim czasie, zaczęłam się cofać w głąb korytarza ale przeszkodził mi w tym Luke który wbiegł do kuchni popychając mnie do przodu. Nicolas cały czas mi się bacznie przyglądał popatrzyłam na Rose nic jej się nie stało Luke  właśnie ją przytulał  jego oczy pociemniały a z ust delikatnie wystawały kły.
- Czego chcesz..- warknął do Nicolasa a ten się roześmiał.
- Hamuj się koleżko chciałem tylko odwiedzić Rose - powiedział uśmiechając się sztucznie, Luke napiął wszystkie mięśnie wyglądał jak zwierze gotowe do skoku.
Podeszłam do niego i położyłam mu dłoń na ramieniu żeby go uspokoić, o dziwo nie strząsnął jej tylko popatrzył na mnie zdziwiony a ja się uśmiechnęłam.
- Pewnie a czego chcesz..? - zapytał a Nicolas znów się zaśmiał, obserwowałam  bacznie każdy jego ruch byłam pewna że za sekundę wyciągnę nóż i nas zabije.
- A czemu uważasz że coś chcę..? - Nicolas nalał sobie szklankę soku pomarańczowego i tym razem to nas obserwował, jego wzrok zatrzymywał się na każdym z nas ale wydawało mi się że na mnie dłużej wzdrygnęłam się.  Po tych słowach zapadła długa i niezręczna cisza czekałam aż ktoś coś powie ale tego nie mogłam się doczekać i w tym momencie zrobiłam jedną z najgłupszych rzeczy na świecie.
- Czym jesteś..? - wyszeptałam a on znów popatrzył na mnie a ja tym razem podtrzymałam spojrzenie, przestałam się go bać ponieważ gdyby mógł zabiłby nas teraz.
- Nie pytasz się kim jestem tylko czym, mama nie nauczyła cię kultury.?  - zapytał pogardliwie a ja zrobiłam krok do przodu.
- Wiem kim jesteś teraz pytam się czym - powiedziałam  przez chwilę dostrzegłam na jego twarzy dezorientację ale szybko zastąpił ją złowieszczy uśmiech.
- Ah wiesz kim jestem to słucham - powiedział opierając się o lodówkę patrzył na mnie z wyższością co przyprawiało mnie o złość.
- Nicolas bezwzględny zabójca który uważa że śmiertelnicy nie powinni żyć na ziemi i posiadacz czarnych..- zaczęłam paplać i w porę lub w nie w porę ugryzłam się język, wszyscy patrzyli się na mnie zdziwieni a ja uśmiechnęłam się i założyłam ręce na piersi.
- No no dużo o mnie wiesz - powiedział uśmiechając się mrocznie a po moich plecach przeszedł dreszcz - A czym ja jestem cóż trudno ująć ale może powiesz mi czym jesteś.
Zamarłam nie mogłam mu powiedzieć kim jestem bo przecież by mnie od razu zabił, przegryzłam wargę i cofnęłam się o krok i uderzyłam w Luka  który delikatnie położył swoje ręce na mojej talii .
- On jest Aniołem ciemności Nicki - powiedziała Rose a ja pokiwałam głową zdejmując ręce Luka z mojej talii który zaraz  roześmiał się cicho.
- To ja jeden z 8 na całym świecie a mam przyjemność z.. - powiedział robiąc teatralny ukłon.
- Nicki - powiedziałam przełykając głośno ślinę ta sytuacja robiła się dziwna zaczęłam się bawić palcami których koniuszki robiły się fioletowe przeraziłam się ponieważ nic w nich nie czułam.
- Spadaj stąd Nick wiesz że ci nie pomogę - powiedziała Rose popatrzyłam na nią ale nie poruszała ustami rozmawiają telepatycznie żeby Luke  i teoretycznie ja spuściłam wzrok i wsłuchiwałam się w rozmowę.
- Ale tym razem pomożesz bo chodzi o Victorię - powiedział chłopak a ja napięłam mięśnie wiem co chce zrobić, Rose nie odpowiedziała więc Nicolas kontynuował.- Muszę dojść do jaskini światła bo w ciemności ten durny smok nie chce mi go oddać są bliźniacze miecze wiesz o tym prawda.
- A czemu nagle chcesz zabijać Victorię przecież sam marzyłeś o takie władzy możesz się do niej dołączyć - powiedziała sarkastycznie Rose ta rozmowa była strasznie dziwna.
- Bo ona przegina panoszy się po podziemiu a chce wyjść do nadziemia a kim niby ona jest..? - powiedział Nicolas a moje ciało ogarnęła złość tylko to nie była moja złość.
- Pomogę ci  pójdziemy z tobą  wiem w czym leży problem - powiedziała Rose a ja się szybo odwróciłam w jej stronę nie interesowało mnie to że zdradziłam jemu że słyszałam ich rozmowę.
- Czy ty masz coś z głową..!! - krzyknełam do niej, wskazałam palcem na Nicolasa który był zdezorientowany - Ja nigdy nie pójdę nigdy z tym czymś rozumiesz..!! To morderca nie masz co liczyć na moją pomoc..!! Kim on w ogóle on jest dla ciebie.
- Nicki nie masz wyboru i Nick to mój brat - powiedziała Rose a ja nie wytrzymałam między innymi puścił mi nerwy .
- W porównaniu do ciebie to ja mam wybór i nikt nie będzie mi rozkazywał a na pewno nie ty..!!!! - krzyknęłam i wyszłam z kuchni.
Wybiegł za mną  Luke  kazał mi się zatrzymać ale nie zwracałam na niego uwagi, złapał mnie za nadgarstek
i przyciągnął do siebie.
- Co się stało..?? - zapytał blady podnosząc dłoń z moimi fioletowymi palcami

- Jak zabijałam tego potwora to trochę ubrudziłam się krwią - powiedziałam spokojnie a on krzyknął na Rose i pociągnął mnie do łazienki, wyjął  apteczkę i zaczął przemywać mi palce jakąś śmierdzącą substancją która od dziwo przywróciła moim palcom czucie ale ciągle były fioletowe i ciągle schodziła z nich skóra.
- Co się dzieje - zapytałam gdy Rose zaczęła mówić jakieś słowa trzymając moje pace byłam strasznie zdezorientowana.
- Krew demona potwora ma w sobie truciznę która zaczęła już działać przesiąknęła do twoich żył - powiedział ale jego słowa dochodził jakby z oddali, moje powieki stawały się coraz cięższe...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz