niedziela, 9 marca 2014

Infinity cz.6

Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Nicolasa siedzącego obok mojego łóżka bacznie mi się przyglądał, odruchowo podciągnęłam kołdrę pod brodę i odsunęłam się od niego jak najdalej.
- Czego chcesz..? - warknełam a on uśmiechnął się - co się szczerzysz.!!
- Może chcę podziękowań..? - zapytał a   ja popatrzyłam na niego jak na wariata.
- A raczysz mi powiedzieć za co mam ci dziękować - powiedziałam ironicznie.
- To ja ostatecznie wytępiłem truciznę z twojego organizmu oni by nie dali sobie rady - myślałam że się przesłyszałam, on uratował moje życie..? On..?!!
- Zatem dziękuję - powiedziałam sarkastycznie.
- Czemu nie chcesz ze mną iść..? - zapytał siadając obok mnie a ja automatycznie od niego odsunęłam. - Boisz się mnie..?
- Jesteś mordercą..- szepnęłam nie chciałam okazywać strachu ale on był wielki.
- Skąd możesz to wiedzieć - powiedział a jego oczy zrobiły się ciemniejsze.
- Widziałam i słyszałam - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Nigdy cię nie widziałem zapamiętał bym taką twarz - powiedział, czy on właśnie osądzał mnie o kłamstwo dorzucając komplement.
- Nie muszę być żeby widzieć - szepnęłam poważnym tonem, popatrzyłam na swoje palce ku mojemu zdziwieniu wyglądały jakby nigdy nim się nic nie działo. Nick nic nie odpowiedział siedzieliśmy tak dobre paręnaście minut aż w końcu postanowiłam wstać i odnaleźć Luka, w tym całym dniu jemu ufałam najbardziej.
- Rose co ci odbiło nie możesz jej zmusić - warknął do Rose , szybko schowałam się za ścianą i zaczęłam się przysłuchiwać rozmowie.
- Luke  ona jest nam potrzebna..!! - krzyknęła Rose.
- Ona czując że narzucasz na nią swoją wolę, nie zgodzi się widzę że nie lubi jak ktoś nad nią dominuje tak nie pomożesz. - odpowiedział opanowany chłopak.
- Wiesz co ona przypomina ciebie dlatego ją bronisz prawda - powiedziała naburmuszona, czy to była prawda..? Nigdy nie zastanawiała się że mogę być do kogoś podobna.
- Każda rzecz i człowiek mają swój diaboliczny lub Anielski odpowiednik - powiedział chłopak.
- Tak ale jej odpowiednikiem zapewne jest Victoria  - powiedziała ironicznie.
- Tak jej jest Victoria ale kogo jest ona..? Wiesz że to tak działa - powiedział Luke  a ja przełknęłam ślinę, czyli jestem na kogoś skazana.
- A dlaczego wszystko kręci się w okół niej..?? - powiedziała wrogo a ja się zdziwiłam wydawało mi się że Rose jest miła.
- Bo ona jest wyjątkowa, wredna zarozumiała ale coś w nie jest - powiedział Luke  a ja wywróciłam oczami.
- Ona jest taka tylko dlatego że ma moc, tylko to w niej widzisz. Bez niej była by nikim - krzykneła Rose, no proszę nie znam Rose nawet dnia a już ją znielubiłam.
- Czy ty coś sugerujesz..? - zapytał zdziwiony a ja próbowałam opanować emocje Rose osądza mnie choć mnie nie znała to było wredne.
- Ciągle się na nią gapisz, i pomagasz a jak jej nie ma to gaśniesz - powiedziała. Czy naprawdę Luke coś do mnie czuje..? Oby nie bo ja do niego  nic.
- Gapię się na nią bo chcę zobaczyć czy zachodzą w niej już zmiany, pomagam jej..?? Zostałem do tego zmuszony właśnie przez ciebie..!! A bez niej "gasnę" bo nie mam z kogo się naśmiewać..!! - po raz pierwszy  podniósł głos.
- Wiem że kłamiesz czujesz coś do niej a jeśli nie to przyznaj to mi prosto w oczy - krzyknęła, a ja przewróciłam oczami na tą krótką chwilę czuję się jak w kiepskiej telenoweli.
- Rose weź snickersa bo zaczynasz strasznie  zazdrościć -szepnęłam przywołując reklamę mojego ulubionego batona, po chwili usłyszałam wybuch śmiechu Luka a on powtórzył jej moje słowa usłyszał mnie.? A no racja był wampirem. " Schowaj się"  usłyszałam i natychmiast schowałam się za komodę, dosłownie po kilku sekundach z pokoju wyszła wściekła Rose mówiła coś do siebie a ja usłyszałam tylko
" Nicki śmaka i owaka" " zostaw ją " " zrobi co zechce".
Gdy dziewczyna przeszła weszłam do salonu gdzie z uśmiechem  chłopak opierał się o ścianę.
- Nie ładnie podsłuchiwać nie ładnie..!! - powiedział  kręcąc głową a ja po prosty wybuchłam śmiechem.
- Przynajmniej podsunęłam ci ripostę - powiedziałam podchodząc do niego a on się zaśmiał.
- I za to ci dziękuję - powiedział kłaniając mi się teatralnie a ja ponownie wybuchłam śmiechem.
- Czy ty i ona ten -zaczełam drapiąc się w tył głowy.

Wiem że beznadziejny ale jakoś nie miałam  weny..:( 
Akcja zacznie się rozkręcać w kolejnym więc czekajcie i zapraszam na fanfiction które zaczynam dopiero pisać liczę na komy;) 
http://deathcouldbetheonlyescape.blogspot.com/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz